Katarzyna Kliś

Prowadzona przez Organizację:
Fundacja Rycerze i Księżniczki
Data zakończenia:
30.06.2022
Warszawa

Kasia musiała stoczyć walkę o utrzymanie ciąży i życie swojego synka Igorka. Teraz czeka ją drugie starcie- o swoje życie...

Cześć. Mam na imię Kasia. Mam 36 lat. Jestem żoną i mamą czteroletniego synka Igora.

Od 2016 roku stoczyliśmy walkę o utrzymanie ciąży a potem o szybki i bezpieczny poród, żeby ratować dziecko. Cała reszta zaczęła się od dnia, kiedy Igorek pojawił się na świecie jako skrajny wcześniak z 27 tygodnia ciąży. Dziś nasz synek jest szczęśliwym dzieckiem, który chodzi do przedszkola i sam daje radę w codziennym funkcjonowaniu. Myślałam, że po trudnych i bolesnych przeżyciach z czasów ciąży i porodu, zaczniemy żyć spokojnie…

Datę 10 października 2020 roku zapamiętam do końca życia. Podczas kąpieli wyczułam „coś” w piersi, co mnie bardzo zaniepokoiło.  Nie zastanawiając się, od razu umówiłam wizytę lekarską. Kolejne dni pamiętam jak kadry z filmu – wszystko działo się BARDZO szybko… badania, wizyty, kolejne badania, konsultacje…

Listopadowy dzień, w którym usłyszałam diagnozę: rak piersi złośliwy z zajętym węzłem chłonnym, okazał się najgorszym dniem. Moje życie zawaliło się… Milion myśli w głowie, czy uda mi się wychować dziecko, o które tak BARDZO walczyłam od chwili poczęcia.
Jedną z lepszych decyzji okazało się skorzystanie z wizyty psychologicznej. Moje postrzeganie życia zmieniło się o 100% . Pani psycholog pomogła zrozumieć mi, że teraz jest czas dla Mnie. Ja jestem teraz najważniejsza i muszę walczyć o siebie, o swoje życie.

Jestem po chemioterapii. 23 grudnia 2020 r. zaczęłam cykl chemii czerwonej, miałam ich cztery. Zaraz po pierwszej wypadły mi włosy. Było to OKROPNE przeżycie. Czułam się bardzo słaba, bolały mnie mięśnie i kości, po zastrzykach na odbudowę szpiku kostnego nie mogłam się ruszyć, bo tak bardzo bolały mięśnie.

Od początku nie ukrywałam nic przed synkiem. Po wypadnięciu włosów wszystko było jasne, że mama jest chora. Igorek wie, że mamie do cycusia wszedł rak nieborak, że leczę się i będę zdrowa.

Po cyklu chemii czerwonej, zaczęłam cykl białej chemii. W sumie mam mieć ich sześć. Po białej chemii z herceptyną i perjetą czułam się senna, bolały mnie mięśnie karku, ramion i miałam uczucie „zdrętwiałego” języka. Mogłabym cały czas jeść lody, żeby mieć chłód w buzi. Dokuczała mi także zgaga i niestrawność.

Po skończonej terapii, zostałam zakwalifikowana do całkowitej mastektomii i usunięcia wszystkich węzłów chłonnych. Później była habilitacja. Obecnie jestem po 17 naświetlaniach radioterapii w Gliwicach. Chcę zrobić wszystko, aby pozbyć się „intruza”.

Niestety, wszystko kosztuje i przerasta możliwości finansowe mojej rodziny.  Dojazdy pokrywamy z własnej kieszeni. Przede mną pokrycie kosztów lekarstw, sprzętu rehabilitacyjnego, rehabilitacji po operacji, środków okołomedycznych…

Wszystkich Was, kochani Darczyńcy, proszę o pomoc i wsparcie. Każdy z Was może podarować mi cząstkę siebie. Mnie i mojej ukochanej rodzinie, którą chciałabym mieć przy sobie i mieć możliwość dalej wychowywać i wspierać synka.

Mam mnóstwo planów na przyszłość i nie poddam się.

Walczę tak jak mój synek dzielnie walczył. W końcu jestem mamą Wojownika -Wcześniaka, a to do czegoś obliguje.

Będę wdzięczna za każdą pomoc.

Fundacja Rycerze i Księżniczki
Ul. Żegańska 21/23
04-713 Warszawa
BGŻ BNP Paribas S.A.
12 1600 1462 1811 6859 4000 0064
tytułując przelew: „Darowizna dla 0064 Katarzyna Kliś”